czwartek, 21 marca 2013

Chapter One...


- Zamknijcie się w końcu!!- nie wytrzymałam.
Rodzice spojrzelil na mnie zdziwieni.
- Co powiedziałaś.?!- zdenerwował się tata. Trochę się wystraszyłam. Nie często widywałam ojca zdenerwowanego. Ale odepchnęłam strach.
- To co słyszeliście! Mam was dość!! Was i waszych kłótni. Normalni ludzie zapytaliby dziecko co o tym sądzi!!!! Ale nie.!! Traktujecie mnie jak rzecz!! Jesteście cholernymi egoistami!!! Kłócicie się o to z kim będę mieszkać, a pomyśleliście, że nie chce mieszkać z żadnym z was?!- wyrzuciłam z siebie to co od dłuższego czasu we mnie siedziało.
- Nie masz nic do gadania! Zamieszkasz ze mną. To postanowione.- rzekł ojciec.
- Nie!!! Zamieszkasz ze mną.- sprzeciwiła się mu mama.
- Chyba śnisz!! Oboje jesteście głupsi niż myślałam, skoro myślicie, że z wami zostanę! Wasz rozwód, wasza sprawa. Nigdy nie stanowiliście dobranej pary. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Szczerze, to mam w dupie to co robicie. Po prostu mnie w to nie mieszajcie! Jestem dorosła i sama mogę zdecydować. Nie będę z żadnym z was. Nie mogłabym dłużej mieszkać z kimś kogo nie szanuję.
- To ciekawe gdzie zamieszkasz.. Nie masz żadnej pracy ani..- zaczął ojciec.
- Zamknij się!!- wrzasnęłam.- Dzwoniłam do Josha. Jutro wyjeżdżam do Londynu.
 Rodziców zamurowało. Nie sądzili, że zamieszkam u mojego starszego brata.   
    Josh ma innego ojca. Mama urodziła go zanim związała się z moim ojcem, co było jej wielką życiową pomyłką. Ze względu na to nie było między nami różowo, ale mimo wszystko to mój brat. Świetnie się dogadywaliśmy, gdy przez jakiś czas mieszkaliśmy razem. Zawsze mogłam na niego liczyć, a on dbał o mnie jak to starszy brat. Potem wyjechał do Londynu i tyle go widziałam. Kiedy opowiedziałam mu sytuacje w domu, sam zaproponował, żebym się do niego przeniosła. Nie miałam lepszego wyjścia więc się zgodziłam.
 Rodzice się nie odzywali, tylko stali i się na mnie gapili.
- O 7 mam samolot. Jadę sama. Nie wrócę już. Chyba, że po resztę swoich rzeczy. Nienawidzę was. Schrzaniliście mi dzieciństwo. Tak, więc do widzenia drodzy rozdzice. Zobaczymy się na waszym rozwodzie.
  Wyszłam zanim ojciec zacząłby swój wywód, że nie powinnam się tak do nich zwracać itp. Poszłam do swojego pokoju. Wszystko już miałam spakowane. 
 Wzięłam z szafki nocnej zdjęcie rodzinne i przyjrzałam się mu. Miałam na nim sztuczny uśmiech, a w oczach krył się smutek. Mama i tata wyglądali tak jakby męczyli się swoją obecnością. Rodzice zaczęli się kłócić, gdy miałam około 8 lat. Od tamtej pory przechodziłam piekło. Można sobie wyobrazić jak "zniszczone" jest dziecko, które dziennie słucha kłócących się o błachostki rodziców. Wysyłali mnie na różne lekcje poza domem. Jest jeden plus tego. Dzięki temu nauczyłam się grać na sześciu instrumentach. 
                        Tyle zmarnowanych lat w tym domu..
Buzowało we mnie. Rzuciłam ramką o ścianę. Rozbiła się w drobny mak. "Ma się te mięśnie." ^^
 Złapałam papierosy i zapalniczke z biurka i wyszłam na balkon. Wdychając nikotynowy dym pomyślałam, że właśnie kończę pewien rozdział w życiu. Ale moja historia się dopiero zaczęła.

_____________________________________________________
 Jest pierwszy.. Proszę o szczere komentarze.!! <3